niedziela, 19 lutego 2017

Demokracja XXI wieku - rządy mniejszości

Świat kłamstwa


Z prostej definicji demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości. Piękne słowa, godne poszanowania ludzkości. Wolność wyboru, szacunek do drugiego człowieka - cudowne idee. Monarchia to przecież rządy "Panów", dyktatura to w ogóle kojarzy się z władzą absolutną jednego najczęściej zadufanego w sobie człowieka, komunizm czyli wszystko jest wspólne (czyt. państwowe), a anarchia to kompletny chaos.

Głosowanie

Matematyka nie kłamie


Skoro średnio na klasyczne demokratyczne wybory chodzi około 45-65% uprawnionych do głosowania, a wygrywają partie polityczne z poparciem 30-60% to o wszystkich uprawnionych do głosowania czyli 100% decyduje tak naprawdę 15-20% ogółu.

Wybory parlamentarne w 2011 roku wygrała PO z rzeczywistym poparciem - 18,30%
5 629 773 głosów na 30 762 931 uprawnionych

Wybory parlamentarne w 2015 roku wygrał PiS z rzeczywistym poparciem - 18,58%
5 711 687 głosów na 30 732 398 osób uprawnionych

To nawet nie jest jedna piąta dorosłego społeczeństwa.

Kolesiostwo, rodziny, urzędasy, "Gdzie jest krzyż?", rzucanie fekaliami, sondażowcy...


Teraz należy zadać jeszcze kolejne pytanie - "KIM SĄ CI WYBORCY?"

Urzędnicy (których jest około pół miliona według danych GUS) + ich rodziny wątpię by głosowali przeciwko swoim pracodawcom, jest to potężna grupa wyborców tak samo jak wszystkie osoby zatrudnione przez państwo (pielęgniarki, służby mundurowe, sanepid itd.) - około 2-3 milionów osób.

Kolejna duża grupa to fanatycy partyjni lubujący się w nienawiści do wrogiej partii, lub każdej innej poza tą jedyną wybraną i słuszną. Pamiętajcie zapewne akcje:
- "GDZIE JEST KRZYŻ?!"
- "Rzut fekaliami w tablicę upamiętniającą rocznicę katastrofy/zamachu w Smoleńsku"
- "S********* k**** z TVNu"
- "J**** TVP!"
Tak Ci ludzie istnieją, to są wyborcy, moherowe bereciki, szarpiący się 70-letni dziadkowie z operatorami kamer i dziennikarzami, osoby kompletnie zmanipulowane i żyjące cały czas w nienawiści politycznej, oraz chwale własnej partii. Ilu ich jest? Nie wiem, ale sądząc po widoku z różnych marszów, spędów, zlotów, wydarzeń, transmisji telewizyjnych z całej Polski to pewnie naliczyłoby się ich całkiem dużo.

Osoby które kierują się sondażami - jest takie powiedzenie: "Są trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki." 
Ktoś głosuje na kogoś bo inni nie mają szans i się nie opłaca na nich stawiać krzyżyka, ale oddam głos bo to społeczny obowiązek, żebym miał później ewentualne powody do narzekania lub zachwytów - to jest tok myślenia sondażowa czyli większość osób oglądających telewizję, a przede wszystkim Wydarzenia, Fakty, Wiadomości. Hillary miała wygrać według sondażów, przegrała, Wielka Brytania miała zostać w UE, stało się inaczej, Bronisław Komorowski miał w lutym 2015 roku 60-70% poparcia według sodanży, przegrał z Andrzejem Dudą.

Patrząc na to wszystko z boku, czy demokracja ma w ogóle jakiś sens? Czy chodzenie na wybory to patriotyczny obowiązek czy kompletny bezsens nie mający większego sensu? Co Twój głos może zmienić przeciwko 82% społeczeństwa?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach! 

- - - - -

Źródło zdjęcia:
http://m.wm.pl/2014/10/orig/urna-wybory-215175.jpg

3 komentarze:

  1. za malolata bardzo przezywalem wybory bylem kucem lubilem korwina dla mnie byl jedynym politykiem prawdziwym ale dzisiaj po studenkich czasach mi przeszlo i polityka przestalem sie interesowac

    zyje mi sie znacznie lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłem głupim nastolatkiem to popierałem Palikota. Była to jedyna w Polsce prawdziwa lewica z argumentacją niszczyć Kościół, zalegalizować narkotyki, prostytucję i aborcję, dać środowisku LGBT wszystkie prawa. Do dziś mam z tego powodu wypieki na twarzy z powodu wstydu.

      Usuń
    2. czyli jednak to prawda ze wyborca korwina = gimbus a w wyborach max 4% od 20 lat

      Usuń