Strony

niedziela, 5 lutego 2017

Humanitarne zabijanie czyli co k****?

Moralność Kalego


Ludzie w zdecydowanej większości są tak głupi, tak nieświadomi ogromu świata, są tak skrajnymi hipokrytami, mają tak dziwną uargumentowaną moralność, że w hierarchii inteligencji organizmów żywych jesteśmy niżej niż bakteria Escherichia coli.
Wystarczy wejść w komentarze na "fejsie" pod dowolny obrazek przedstawiający kontrowersyjne traktowanie zwierząt bądź o podobnej tematyce i zobaczyć ten festiwal żenady, jadu wylewającego się z ludzi... ludzi najczęściej mięsożernych.

Mięsożerny lew w naturze

Wizja idealnego świata która się nigdy nie spełni


Wielu trapi odwieczny dylemat - Jak zjeść ciastko i jednocześnie mieć ciastko? - Odpowiem krótko: - To niemożliwe. Nie da się być jednocześnie obrońcą zwierząt i być mięsożercą. Czy prostytuująca się zakonnica to dla nas coś normalnego? Oczywiście, że nie, nie mamy w takim przypadku żadnych wątpliwości.
Nie można też klasyfikować moralnie zwierząt na te gorsze, lepsze, bardziej sympatyczniejsze i te o lepszych walorach smakowych. Wmawiać sobie, że zabijanie psa czy kota jest czymś nienormalnym i należy płakać nad ich losem, a z drugiej strony jednocześnie zajadać się krówkami, kurczakami czy świnkami.
Świat jest wielki, kultury, tradycje są różne - tabu pokarmowe panuje wszędzie. W Indiach krowa ma specjalny status prawny, jest wręcz "święta" w danym społeczeństwie, a za zabijacie tego zwierzęcia grożą surowe kary. Natomiast żydzi czy muzułmanie według zasad swojej religii nie powinni spożywać wieprzowiny. W wielu krajach Azji za to jedzą właśnie psy. To co dla nas jest nienormalne etycznie dla innych jest normalne i na odwrót.

Umoralnianie zabijania


Wszyscy mięsożercy tak naprawdę powinni przynajmniej raz w swoim życiu odwiedzić rzeźnię by zobaczyć skąd pochodzi mięso (czyt. niedzielny schabowy, czy główny składnik kebaba lub hamburgera) - bo wiedzieć to jedno, a zobaczyć to drugie - w tym przypadku jest jednak ogromna różnica.

Realny świat był, jest i będzie niezwykle okrutny, prawdziwy do bólu, tu panują zasady prawa dżungli czy komuś to się podoba czy też nie - tak po prostu działa natura. Zastanawianie się czy dla danego zwierzęcia lepsze jest zabicie poprzez porażenie napięciem 300 Volt i natężeniu 2 A, walnięciu w głowę specjalnym młotkiem, ścięcie głowy, czy w jeszcze inny sposób, ma jakikolwiek etyczno-moralny sens? To tylko zwykły ludzki wymysł szukający na siłę moralnego usprawiedliwienia zabicia zwierzęcia dla walorów smakowych.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach! 

- - - - -

Źródło zdjęcia: 
http://bi.gazeta.pl/im/5c/62/eb/z15426140V,Pociete-cialo-Mariusa-oddano-jako-karme-dla-innych.jpg

1 komentarz:

  1. Mocny tekst, ale przynajmniej bez kłamstw i słodkości. Tak wygląda niestety dzisiejsza rzeczywistość. Z jednej strony bronimy zwierzęta, z drugiej strony zajadamy się nimi na potęgę. Naprawdę nasza moralność jest czasami niezwykle idiotyczna.

    OdpowiedzUsuń